Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Dynamiczność stylu. Niech się dzieje!

Czytelnicy kochają wartką akcję! W niniejszym wpisie, kontynuując nasz cykl, opowiemy o kolejnym wyróżniku dobrych tekstów – dynamiczności języka, którym zostały napisane. Aby bowiem tekst mógł poruszyć odbiorcę i pobudzić jego wyobraźnię, powinien być napisany żywym językiem. O czym zatem warto pamiętać, tworząc dynamiczny tekst, który ma zaangażować odbiorców? Przekonajmy się!

Podstawowe zasady dynamiczności!

Jakie czynniki wpływają na dynamikę tekstu? Najwięcej do powiedzenia w tej kwestii mają czasowniki oraz odpowiednia długość zdań. No ale co z tymi czasownikami? Liczy się zarówno ich ilość, jak i forma – tekst najbardziej ożywiają czasowniki w formie osobowej. Powinniśmy pamiętać również o odpowiednim doborze słów – mknął ulicą zawsze będzie bardziej dynamiczne od zwyczajnego jechał szybko ulicą. Części mowy określające czynności to jednak nie wszystko, co wpływa na dynamiczność tekstu. Olbrzymie znaczenie ma również długość zdań – jak nietrudno się domyślić, pragnąc ożywić tekst, powinniśmy unikać zdań długich, wielokrotnie złożonych, rozwleczonych ponad miarę.

Najbardziej dynamiczne formy tekstowe…

Nie zaskoczymy chyba nikogo, gdy za Adamem Wolańskim powiemy, że najbardziej dynamiczne formy tekstowe (formy podawcze tekstu) to opowiadanie oraz wypowiedzi zapisane w mowie niezależnej. Ze względu na to, że opowiadanie ukazuje szereg wydarzeń (najczęściej przedstawionych w porządku chronologicznym), zazwyczaj obfituje w czasowniki, o których już wiemy, że dodają wigoru każdemu tekstowi. Opowiadanie składa się z wielu połączonych w różny sposób zdań. Jego sens uzależniony jest od właściwej kolejności ich przedstawienia.

Rzecz jasna w wielu przypadkach istotnym elementem opowiadań są wyodrębnione z tekstu wypowiedzi, zazwyczaj zapisywane w formie dialogów, nieco rzadziej monologów. Przytoczenia z główną narracją spajają oczywiście… czasowniki, takie jak np. rzekł, powiedział, zaznaczył czy zaproponował.

… i te nieco mniej

Na przeciwległym biegunie względem opowiadania i przytoczeń w formie mowy niezależnej znajdują się opisy oraz przytoczenia zapisane w mowie zależnej. Nie oznacza to oczywiście, że są niepotrzebne (ależ skąd!). Z myślą o nadaniu tekstowi pożądanej dynamiczności, nie powinniśmy jednak przesadzać z ich stosowaniem. Opisy bowiem w dużej mierze dotyczą zjawisk statycznych czy cech niepodlegających zmianom. Dynamika natomiast wymaga nieustannego ruchu! W opisach dominują zatem nie czasowniki, lecz przymiotniki, rzeczowniki, przysłówki, przyimki czy wyrażenia przyimkowe (np. naprzeciwko, na wprost, na prawo, na górze). W opisach pojawiają się rzecz jasna również czasowniki… ale nie do końca takie, na których nam zależy w związku z dynamicznością tekstu. Są to bowiem często wyrazy, które nie opisują czynności, lecz stan (lub powolne zmiany stanu) osób czy przedmiotów, np.: dorastał, zasypiał, przekwita, zamartwiał się… Musimy chyba przyznać, że nie są zbyt porywające!

Jak już zasugerowaliśmy wcześniej, na dynamiczność tekstu niekorzystnie wpływa też mowa zależna. Porównajmy dwa przykłady i wspólnie określmy, w którym fragmencie jest więcej życia:

  • Nie wiem – powiedział Janek, rzucając talerzem w ścianę. – Ale się domyślam – dodał, pocierając czoło.
  • Co ty robisz? – oburzył się Marcin. – Nie możesz rzucać talerzami, bo będziemy jeść z podłogi!

Czy też:

Marcin powiedział, że nie wie i rzucił talerzem w ścianę. Później oznajmił, że jednak się domyśla, w tym czasie pocierał czoło. Oburzony Marcin zapytał natomiast, co on robi i zaznaczył, że kolega  nie może rzucać talerzami, bo będą zmuszeni jeść z podłogi.

Podpowiadamy, że oczywiście w wersji pierwszej, a więc w wypowiedzi przytoczonej w mowie niezależnej, w formie dialogu!

Jeszcze raz czasowniki. No dobrze, ale które?

Wróćmy do naszych ukochanych czasowników, które są niekwestionowanymi gwiazdami i bohaterami dzisiejszego artykułu. O ile szanujemy je wszystkie, o tyle jasne wydaje się, że czasownik czasownikowi nierówny. Przynajmniej wtedy, gdy mowa o dynamiczności tekstu. Jak zaznacza Adam Wolański w Siedmiu kanonach stylu komunikatywnego, najcenniejsze z punktu widzenia autora elektryzujących opowieści są czasowniki dokonane dotyczące czynności, ruchu czy działania. To one pchają akcję do przodu i każą nam w środku nocy przeczytać jeszcze jedną stronę powieści, chociaż musimy wstać o szóstej.

Opowiadanie siłą rzeczy w większości przypadków traktuje o wydarzeniach, które miały miejsce w przeszłości. Nie oznacza to jednak, że tworząc tego rodzaju formę tekstową, jesteśmy skazani na czasowniki w czasie przeszłym. Wielu autorów, pragnąc zniwelować dystans dzielący czytelnika od opisywanych zdarzeń – a także celem ich unaocznienia – wykorzystuje czasowniki w czasie teraźniejszym opisujące czynności, które miały miejsce w przeszłości. W ten sposób opowiadanie staje się zdecydowanie bardziej dynamiczne i pozwala czytelnikowi silniej zaangażować się w lekturę. Używanie formy czasu teraźniejszego w odniesieniu do zdarzeń z przeszłości nosi fachową nazwę praesens historicium.  Warto nadmienić, że czas praesens historicum z powodzeniem stosowany może być również w formach dziennikarskich, np. w różnego rodzaju relacjach. 

Zamiast więc napisać:

Morderca wyciągnął pistolet i strzelił w kierunku ofiary

możemy napisać w porywającej relacji czy reportażu:

Morderca wyciąga broń i strzela w kierunku ofiary.

Czujecie różnicę?

Nie bądź bierny, nie zabijaj tekstu!

Czego zatem unikać? Przede wszystkim formy biernej, która kieruje uwagę odbiorcy nie na ruch i sprawcę czynności, lecz na nieruchomy obiekt. Mało tego – mimo że mogłoby się zdawać, że w niektórych przypadkach forma bierna dodaje tekstowi klasy, w rzeczywistości może czynić go trudnym do zrozumienia… i nudnym. Dlatego, jeśli tylko mamy możliwość – w życiu i pisaniu unikajmy bierności!

Zamiast więc napisać:

Dom został zbudowany przez Marka w 1992 roku.

Napiszmy:

Marek zbudował dom w 1992 roku.

A zamiast:

Tekst został sprawdzony przez copywritera.

Powiedzmy:

Copywriter sprawdził tekst.

Od tej reguły istnieją wszak pewne wyjątki. Strona bierna niekiedy może pomóc nam uniknąć pytań co do sprawcy czynności, w przykładach takich jak

Słonie prześladują muchy.

Kto prześladuje kogo? Gwoli ścisłości powiedzmy więc raczej, że słonie są prześladowane przez muchy lub muchy są prześladowane przez słonie! 

Kiedy jeszcze tak nielubiana przez nas strona bierna może okazać się nieoczekiwanym sojusznikiem? Wtedy, gdy pragniemy szczególną uwagę zwrócić nie na sprawcę czynności czy samą czynność, lecz jej obiekt.

Zamiast więc napisać:

Ten dom wina oferuje wspaniałe trunki. Koneserzy bardzo chętnie je wybierają.

Napiszmy:

Ten dom wina oferuje wspaniałe trunki. Są one bardzo chętnie wybierane przez koneserów.

A jeszcze lepiej napisać:

Ten dom wina oferuje wspaniałe trunki. Cieszą się one olbrzymim uznaniem ze strony prawdziwych koneserów!

Pozostali wrogowie dynamiczności tekstu

Lista zagorzałych przeciwników atrakcyjności form pisanych jest oczywiście znacznie dłuższa. Zaliczamy do nich m.in. bezosobowe formy czasowników (np. stłuczono, osiągnięto, napisano, obejrzano), rzeczowniki odczasownikowe (zamiast napisać: po odrobieniu pracy domowej zadzwoń do cioci, napiszmy raczej: kiedy odrobisz pracę domową, zadzwoń do cioci). Zabójcą tekstu jest również zbyt wolne tempo opowieści. Aby nasze opowiadanie zainteresowało czytelnika i nie pozwoliło mu oderwać się od lektury, powinniśmy nadać mu właściwy rytm. Ale w jaki sposób? Wprawnie przeplatając krótkie zdania pojedyncze z równoważnikami zdań i zdaniami złożonymi współrzędnie. Zawrotne tempo opowiadania zyskujemy również drogą eliminacji – niektórych operatorów międzyzdaniowych i spójników (oczywiście pamiętajmy, że tekst musi być przede wszystkim zrozumiały!).

Zamiast więc napisać:

Przeczytał książkę, po czym odłożył ją na półkę i pogładził po grzbiecie. Następnie, po upływie godziny, zrecenzował przeczytaną pozycję na portalu Lubieksiazki.pl. Później, wieczorem już, sięgnął po następną książkę.

Pragnąc zelektryzować odbiorców, napiszmy:

Przeczytał książkę, odłożył ją na półkę, pogładził po grzbiecie. Po godzinie zrecenzował ją na portalu Lubieksiazki.pl. Wieczorem sięgnął po następną pozycję.

Dynamiczne podsumowanie

Powtórzmy zatem, w jaki sposób zadbać o dynamiczność tekstu. Postawmy na czasowniki w formie osobowej i odpowiednią długość zdań. Pamiętajmy przy tym, że niektóre czasowniki mają większą moc (a może wolę działania?) od innych – wybierajmy te, które kojarzą się nam z gwałtownymi zmianami stanu, a nie nudną statecznością.

Nie lekceważmy nigdy mocy opowiadania – to prawdopodobnie najatrakcyjniejsza dla czytelników forma podawcza tekstu. Zwłaszcza wtedy, gdy nie stroni od dialogów oraz przytoczeń w mowie niezależnej, a opowieść płynie wartko.

Czego natomiast unikać? Formy biernej, czasowników w formie bezosobowej i rzeczowników odczasownikowych. Zbyt długich zdań wielokrotnie złożonych, nadmiaru operatorów międzyzdaniowych i spójników.

To wszystko, co przygotowaliśmy na dziś. W następnym wpisie opowiemy o konkretności stylu!

Wpis ten powstał na podstawie artykułu Adama Wolańskiego Siedem kanonów stylu komunikatywnego, z którym możecie się zapoznać (naprawdę warto to zrobić!), sięgając po Polszczyznę na co dzień pod redakcją Mirosława Bańki – czy jak redaktor woli – Mirosława Bańko!